
Wczoraj odbyło się spotkanie autorskie z panem Bruczkowskim, znanym również jako Gajdzin. Spotkanie samo w sobie, kiedy opowiada się o swoich książkach i podróżach po Japonii, trwało tylko godzinę. Później nastąpiła rzecz właściwa spotkania, czyli tzw. przedłużacz - wyjście do pubu z autorem. Niektórzy szybko wyszli, i całe szczęście, bo były to tylko dzierlatki, które trudnym do zatrzymania potokiem słów o niczym chciały zaimponować Marcinowi (bo my z Bruczkowskim na "ty" jesteśmy ^^).
Ogólnie rzecz biorąc, impreza trwała do północy, spiliśmy się wszyscy równo, dostałam piękną dedykację z autografem, masaż rąk i parę całusów (tak, to wszystko od autora, oczywiście, jak żona sobie już poszła).
W dechę było, mówiąc jednym słowem.
"W Japonii człowiek składa się przecież z ciała, duszy i wizytówki".
M. Bruczkowski "Zagubieni w Tokio"